Co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr.

Kiedyś ta strona była zbiornikiem dziwnej treści. Publikowałem sobie i pisałem co chciałem. Bezkarnie. Bezmyślnie. Kiedyś… Strona stała nieużywana, domena fajna, blog już stoi… Co robić? W obliczu niesamowitej ilości głupoty, którą spotykam w internecie nie mogę pozostać obojętny. Muszę działać. Od dzisiaj będę tu wyśmiewał głupszych ode mnie. Oczywiście pozostając otwartym na krytykę mądrzejszych od siebie nie zamierzam nic a nic moderować. Po prostu każdy będzie się mógł wyżyć na nieukach, matołach i treściach bez sensu.

Gangreną naszych czasów jest to, że nikomu się nie chce. Nikomu się nie chce mówić, pisać, czytać. Wszystko musi być krótkie zwięzłe, a przy tym jak najprostsze. Dlatego autorzy byle jak piszą, odbiorcy byle jak odbierają, a sama treść byle jak się prezentuje. Czy to naprawdę boli? Pomyśleć zanim się coś opublikuje? Czy dziennikarz musi upraszczać przekazywaną wiadomość kosztem faktów? Czy użytkownik musi komentować tylko w oparciu o własne przekonania na temat rzeczywistości? Czy jedni i drudzy nie mogą po prostu sprawdzić, poczytać, zastanowić się, zanim uraczą świat wywodami godnymi schizofrenika?

Świat jest zbyt fantastyczny, żeby rzeczywistość zastępować bzdurami…

Ja wiem, że nie można wiedzieć wszystkiego. Wiem, że na temat każdego faktu istnieje mnóstwo opinii… Ale czy można przymykać oko, jeśli ktoś nazywa gen bakterią, a kto inny uważa, że w najsłynniejszym równaniu Einsteina prędkość światła jest do kwadratu tylko po to, żeby pokazać, że wartość jest duża?

Tak moi drodzy! To są przykłady z życia wzięte. I z takich właśnie rzeczy zamierzam się śmiać i (nie)regularnie o tym pisać.

Skoro ludzie postanowili traktować obiegowe opinie na równi z faktami, to ja mogę się z nich śmiać.

Małe info – kilka tekstów, które ludzie dalej czytają (z niewiadomych względów) pozostaje. Reszta została usunięta w celu zrobienia miejsca na nowe treści.