8 rzeczy, których powinniście się brzydzić.

O ile ten wpis jest tylko subiektywnym spojrzeniem na otaczający nas smród i brud, o tyle zachęcam – ZAPOZNAJ SIĘ Z NIM!

Może następnym razem zawahasz się przed podaniem komuś ręki, albo otwarciem drzwi w inny sposób niż łokciem…

Gwoli wstępu.

Rasa ludzka nigdy nie była zbyt czysta. Rozumiem to i akceptuję. Brud i smród towarzyszyły ludziom od za(s)rania (o, patrzcie na mnie, jestem jak dziennikarz wybiorczej!) dziejów. Rodziliśmy się w syfie, umieraliśmy w syfie, unurzani w podgotowanej zupie z ekskrementów i Bóg wie jakich różnorodności biologicznych.

Od tamtych mrocznych czasów wiele ścieków upłynęło w rurach, odpływach i rzekach. Cywilizacja ludzka nauczyła się szorować to i owo. Niby żyje się dłużej, milej. Nawet ładnie pachnie. To jednak tylko pozór. Oczywiście nikt już nie wylewa wiadra z fekaliami przez okno. Co z tego skoro brud wydaje się być wpisany w nasze geny? U jednych bardziej, u innych mniej. Jednak przy dzisiejszym poziomie globalizacji, wystarczy jedna para nie umytych rąk, aby setki ludzi, jak za dawnych lat, zajadały się cudzym gównem.

Oto przed wami
8 rzeczy, których powinniście się brzydzić!

1. Pieniądze:

Ten cudowny pomysł oderwania wartości od przedmiotu i przypisania go zwykłemu kawałkowi papieru, który w magiczny, abstrakcyjny sposób nabiera wartości, przyprawia ostatnimi czasy o ból głowy niejednego ekonomistę. Ciebie nie? Powinien! Krótka historyjka pokaże Ci czemu:

Jasiu ma katar, idzie do piekarni. Wyciera nos w rękę. Płaci ekspedientce za bułkę. Może być też tak, że Jasiu przed chwilą srał i nie umył rąk. Kto wie, może nawet zabrakło mu papieru? Kto by się tym interesował? Pani z piekarni odbiera pieniądze, pakuje bułki, wydaje resztę.

O pieniądze nikt nie dba, nikt ich nie czyści, a wszyscy ich dotykają. Żul, który prosi Cię o grosika, będzie tym groszem płacił. Ciekawe, kiedy on się mył?

2. Spłuczki:

Należy spłukiwać to, co się po sobie w toalecie zostawiło. Nie jesteśmy już na etapie znaczenia stepu poprzez rozcieranie kupy i sikanie na pobliskie drzewa. Płat czołowy został przez większość z nas poskromiony. Całe szczęście! Jednak wewnętrzny rozwój, który doprowadził ludzkość do muszli klozetowej, stworzył ohydny problem.

Co robisz jak się podetrzesz? Spłukujesz. Tymi samymi rękami, które przed chwilą usuwały kał z Twojej królewskiej dupy (miejmy nadzieję, że za pomocą papieru). Jeśli nie myjesz rąk po skorzystaniu z wychodka, to masz przesrane (od salmonelli rozpoczynając, na gronkowcu złocistym kończąc, szkoda czasu, by wymieniać). Jeśli myjesz… no cóż. Przykro mi, jeśli dowiesz się tego ode mnie. Mydło nie zabija wszystkich zarazków z Twoich dłoni. Chyba, że myjesz je domestosem przy pomocy wrzątku… Oto sławojka (barwne określenie toalety – już wkrótce o tym, skąd taka nazwa) rozwiązując jeden problem higieny, stworzyła inny.

3. Przełączniki światła:

Tudzież pstryczki elektryczki, włączniki, pierdolniczki i inne. Służą do „zapalania” i „gaszenia” światła. Generalnie fajna sprawa. Jednak od jakiegoś czasu przełączam je łokciem. Stało się to zaraz po tym, gdy w hotelu zobaczyłem ufajdany pstryk. Wybacz, nie przystąpiłem do bliższych oględzin. Na pierwszy rzut oka były to efekty pracy wydobywczej palca w nosie.

Kto widział, żeby inna osoba myła przełączniki, ręka do góry! Ja z ręką na sercu mogę powiedzieć, że nie robiłem tego od bardzo dawna. Brzydzę się sobą.

4. Klamki:

Problem nie leży w istocie samych klamek (tak jak to jest np. przy spłuczce w toalecie). Problem leży w ludziach. Wystarczy, żeby jedna osoba pracująca w biurowcu nie umyła rąk po masturbacji (żeby nie było, że mam obsesję na punkcie kału) i może teoretycznie podwoić liczbę mieszkańców małej wioski… Całe szczęście należałoby bardzo silnie teoretyzować, aby taki scenariusz doprowadzić do skutku. Co nie zmienia faktu, że nie mam ochoty mieć najmniejszego kontaktu z cudzymi wydzielinami na klamkach. Ty pewnie też nie.

Klamka jest ostatnią rzeczą, której dotykamy przed powrotem do domu i pierwszą rzeczą której dotykamy po wyjściu z domu. Przyznaję, że klamek też dawno nie myłem. Wiem, jestem ohydny.

5. Elementy chwytne komunikacji miejskiej

Co tu dużo mówić. Komunikacja miejska sama w sobie wydaje się być siedliskiem brudu i smrodu. Gdybym nie był zmuszony z niej korzystać uraczyłbym Cię jakimś barwnym opisem defekującego plebsu i pospólstwa. No ale jako, że nikt nie lubi srać pod siebie, na potrzeby artykułu uznajmy, jakoby normalni ludzie także korzystali z transportu publicznego.

Wsiadasz do autobusu, chwytasz się ‚rurki’ której dotykały niezliczone ilości osób. Choćby myto wnętrza pojazdów codziennie (w co śmiem wątpić), wysysano tlen oraz naświetlano je ultrafioletem i tak nic by to nie dało. Pomyśl ilu ludzi mogło chwytać się przed Tobą. Oni wszyscy płacili, spłukiwali, wchodzili, wychodzili, włączali, wyłączali, przełączali i wiele innych.

6. Cudze komputery:

Nie od dziś wiadomo, że elektronika to siedlisko zarazków. Nie jest to aż takie straszne w odniesieniu do naszych komputerów. Mój organizm dawno zdążył przyzwyczaić się do bujnej fauny i flory porastającej klawiaturę i inne przynależności mojego laptopa. Nie przeraża mnie to tak bardzo.

Cudze komputery to już inna historia. Najgorzej jest z laptopami. One nie tylko są wzbogacane dodatkami całodniowego brudu z naszych rąk. Znam wielu ludzi, którzy zabierają laptopy do toalety. Może zastanów się zanim następnym razem na imprezie będziesz chciał komuś pokazać super filmik na youtube

7. Książki:

Jak pokazują dane statystyczne, prawie połowa polaków nie czyta książek. Nie ma się więc czego bać. Jednak statystyka to pokrętna nauka i trudno jej uwierzyć. Natomiast jestem pewien, że statystycznie każdy Polak miał chociaż raz w życiu w swoich rękach książkę, która nie należała do niego. Może miał szczęście i trafił na własność miłującego sterylność neurotyka. Jeśli nie, to pewnie wzbogacił swój domowy asortyment o kilka grzybów, bakterii i pasożytów. Zwłaszcza, że jeśli w rękach miał tylko jedną, to była pewnie lekturą z biblioteki.

Lubię czytać, jednak zawsze mam opory przed książkami z biblioteki. No bo jak tu umyć papier? Dlatego kupiłem sobie Kindle’a. Nikomu go nie pożyczam…

8. Zlew

Po całym dniu dotykania wszelakiego świństwa marzę tylko o tym, aby przyjść do domu i umyć ręce. Ten komfort czystości, po umyciu rąk jest jednak złudny… Zaczynając chociażby od kwestii „włączenia” wody. Zanim ręce umyjemy, musimy nimi (a są brudne) otworzyć zawór. Czyli po zakończeniu procesu dezynfekcji, który zasadniczo i tak nie usuwa całego plugastwa z naszych rąk, znowu dotykamy brudnego kurka.

Poza tym wiadomo nie od dziś, że życie na ziemi, szczególnie to drobne ustrojstwo, czuje się najlepiej w środowisku wodnym. Zlew to taki agregat wszelkich nieczystości dnia powszedniego. Kiedy będziesz następnym razem mył zęby może się okazać, że konsumujesz jakiegoś przyszłego niedoszłego potomka Twojego współpracownika.

Posłowie

Rozumiem, że życie w sterylnym świecie byłoby nie dość, że nudne, to i niebezpieczne! Wiem, że nie ma za bardzo rady na wszechogarniające brudy. Od biedy można byłoby chodzić w lateksowych rękawiczkach ale i tak ktoś musi nam je sprzedać brudnymi rękami.

Jeśli dotrwałeś do końca, to muszę Cię rozczarować, ale nie mam żadnego sposobu, aby poprawić Twoją higienę. Następnym razem, kiedy kogoś odwiedzisz, będziesz po prostu uprawiał dziwaczną gimnastykę próbując zamknąć drzwi w łazience dwoma łokciami… Jeśli w ogóle jest to możliwe po ciemku ;)

Inaczej spojrzysz też na filmik 2girls1cup. Zasadniczo robimy na co dzień to samo, co tamte dziewczyny…

~unpr0f0r

  • stolec_orkiestra

    W sumie zawsze można płacić kartami zbliżeniowymi…

  • Itakniepodam

    Z wymienionych rzeczy najbardziej brzydzę się posłów.

    • wichrowy_wzgórek

      o tym możnaby doktorat napisać…

  • Paweł

    A ja tu widzę przesadę i osłabianie mechanizmów obronnych organizmu