Dlaczego właściwie „E=mc²”? Skąd mamy pewność, że Einstein miał rację?

e=mc2

Dlaczego „e równa się emcekwadrat”… Ciekawość, poszukiwanie wiedzy, chęć poznania, te cechy powinniśmy pielęgnować. Jednak czasem pytanie może zostać postawione w bardzo niewłaściwy sposób. Gdy domorosły filozof zaczyna obalać teorie wielkiego fizyka poprzez „wydaje mi się”… Oto komentarz z wykop.pl:

"Skąd to c do kwadratu?"

„Skąd to c do kwadratu?”

Drżyjcie niebiosa. Laureat nagrody nobla się mylił! Potęga użyta w równaniu ma nam TYLKO pokazać, że czegoś jest bardzo dużo! O tak! Einstein pewnego dnia podszedł do tablicy i stwierdził „A niech to! W tej kredzie jest tyle energii, że dopiszę nią potęgę do tej prędkości światła”…

::DLACZEGO E=MC²?::

Odpowiadając na wątpliwości mości trolla naukowego. Wytłumaczę dlaczego „c jest do kwadratu”, a wszystko zgadza się co do joty.

Continue reading

Co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr.

Kiedyś ta strona była zbiornikiem dziwnej treści. Publikowałem sobie i pisałem co chciałem. Bezkarnie. Bezmyślnie. Kiedyś… Strona stała nieużywana, domena fajna, blog już stoi… Co robić? W obliczu niesamowitej ilości głupoty, którą spotykam w internecie nie mogę pozostać obojętny. Muszę działać. Od dzisiaj będę tu wyśmiewał głupszych ode mnie. Oczywiście pozostając otwartym na krytykę mądrzejszych od siebie nie zamierzam nic a nic moderować. Po prostu każdy będzie się mógł wyżyć na nieukach, matołach i treściach bez sensu.

Gangreną naszych czasów jest to, że nikomu się nie chce. Nikomu się nie chce mówić, pisać, czytać. Wszystko musi być krótkie zwięzłe, a przy tym jak najprostsze. Dlatego autorzy byle jak piszą, odbiorcy byle jak odbierają, a sama treść byle jak się prezentuje. Czy to naprawdę boli? Pomyśleć zanim się coś opublikuje? Czy dziennikarz musi upraszczać przekazywaną wiadomość kosztem faktów? Czy użytkownik musi komentować tylko w oparciu o własne przekonania na temat rzeczywistości? Czy jedni i drudzy nie mogą po prostu sprawdzić, poczytać, zastanowić się, zanim uraczą świat wywodami godnymi schizofrenika?

Świat jest zbyt fantastyczny, żeby rzeczywistość zastępować bzdurami…

Ja wiem, że nie można wiedzieć wszystkiego. Wiem, że na temat każdego faktu istnieje mnóstwo opinii… Ale czy można przymykać oko, jeśli ktoś nazywa gen bakterią, a kto inny uważa, że w najsłynniejszym równaniu Einsteina prędkość światła jest do kwadratu tylko po to, żeby pokazać, że wartość jest duża?

Tak moi drodzy! To są przykłady z życia wzięte. I z takich właśnie rzeczy zamierzam się śmiać i (nie)regularnie o tym pisać.

Skoro ludzie postanowili traktować obiegowe opinie na równi z faktami, to ja mogę się z nich śmiać.

Małe info – kilka tekstów, które ludzie dalej czytają (z niewiadomych względów) pozostaje. Reszta została usunięta w celu zrobienia miejsca na nowe treści.

8 rzeczy, których powinniście się brzydzić.

O ile ten wpis jest tylko subiektywnym spojrzeniem na otaczający nas smród i brud, o tyle zachęcam – ZAPOZNAJ SIĘ Z NIM!

Może następnym razem zawahasz się przed podaniem komuś ręki, albo otwarciem drzwi w inny sposób niż łokciem…

Gwoli wstępu.

Rasa ludzka nigdy nie była zbyt czysta. Rozumiem to i akceptuję. Brud i smród towarzyszyły ludziom od za(s)rania (o, patrzcie na mnie, jestem jak dziennikarz wybiorczej!) dziejów. Rodziliśmy się w syfie, umieraliśmy w syfie, unurzani w podgotowanej zupie z ekskrementów i Bóg wie jakich różnorodności biologicznych.

Od tamtych mrocznych czasów wiele ścieków upłynęło w rurach, odpływach i rzekach. Cywilizacja ludzka nauczyła się szorować to i owo. Niby żyje się dłużej, milej. Nawet ładnie pachnie. To jednak tylko pozór. Oczywiście nikt już nie wylewa wiadra z fekaliami przez okno. Co z tego skoro brud wydaje się być wpisany w nasze geny? U jednych bardziej, u innych mniej. Jednak przy dzisiejszym poziomie globalizacji, wystarczy jedna para nie umytych rąk, aby setki ludzi, jak za dawnych lat, zajadały się cudzym gównem.

Oto przed wami
8 rzeczy, których powinniście się brzydzić!

1. Pieniądze:

Ten cudowny pomysł oderwania wartości od przedmiotu i przypisania go zwykłemu kawałkowi papieru, który w magiczny, abstrakcyjny sposób nabiera wartości, przyprawia ostatnimi czasy o ból głowy niejednego ekonomistę. Ciebie nie? Powinien! Krótka historyjka pokaże Ci czemu:

Jasiu ma katar, idzie do piekarni. Wyciera nos w rękę. Płaci ekspedientce za bułkę. Może być też tak, że Jasiu przed chwilą srał i nie umył rąk. Kto wie, może nawet zabrakło mu papieru? Kto by się tym interesował? Pani z piekarni odbiera pieniądze, pakuje bułki, wydaje resztę.

O pieniądze nikt nie dba, nikt ich nie czyści, a wszyscy ich dotykają. Żul, który prosi Cię o grosika, będzie tym groszem płacił. Ciekawe, kiedy on się mył?

2. Spłuczki:

Należy spłukiwać to, co się po sobie w toalecie zostawiło. Nie jesteśmy już na etapie znaczenia stepu poprzez rozcieranie kupy i sikanie na pobliskie drzewa. Płat czołowy został przez większość z nas poskromiony. Całe szczęście! Jednak wewnętrzny rozwój, który doprowadził ludzkość do muszli klozetowej, stworzył ohydny problem.

Co robisz jak się podetrzesz? Spłukujesz. Tymi samymi rękami, które przed chwilą usuwały kał z Twojej królewskiej dupy (miejmy nadzieję, że za pomocą papieru). Jeśli nie myjesz rąk po skorzystaniu z wychodka, to masz przesrane (od salmonelli rozpoczynając, na gronkowcu złocistym kończąc, szkoda czasu, by wymieniać). Jeśli myjesz… no cóż. Przykro mi, jeśli dowiesz się tego ode mnie. Mydło nie zabija wszystkich zarazków z Twoich dłoni. Chyba, że myjesz je domestosem przy pomocy wrzątku… Oto sławojka (barwne określenie toalety – już wkrótce o tym, skąd taka nazwa) rozwiązując jeden problem higieny, stworzyła inny.

3. Przełączniki światła:

Tudzież pstryczki elektryczki, włączniki, pierdolniczki i inne. Służą do „zapalania” i „gaszenia” światła. Generalnie fajna sprawa. Jednak od jakiegoś czasu przełączam je łokciem. Stało się to zaraz po tym, gdy w hotelu zobaczyłem ufajdany pstryk. Wybacz, nie przystąpiłem do bliższych oględzin. Na pierwszy rzut oka były to efekty pracy wydobywczej palca w nosie.

Kto widział, żeby inna osoba myła przełączniki, ręka do góry! Ja z ręką na sercu mogę powiedzieć, że nie robiłem tego od bardzo dawna. Brzydzę się sobą.
Continue reading

Jak przetrwać apokalipsę zombie? – czyli survival tips’n’tricks

Aktualnie urlopuję się w moim rodzinnym domu. Dzisiaj rano moja rodzicielka wpadła z przerażeniem na twarzy do mojego pokoju.

– Nie mogę się dodzwonić do taty! – krzyczała
– Ale osochozi? – dopiero zaczynałem łapać kontakt z rzeczywistością.
– Zobacz, zasięgu nie ma moja komórka. – powiedziała mama po czym wręczyła mi coś zwane nokią c3-00.

Spróbowałem włączyć, wyłączyć. zadzwoniłem z mojego telefonu (mama w orange, ja w play). Zadzwoniłem do taty (też ma orange). I co? Głucha cisza… „Połączenie nie może być zrealizowane”. „O kurwa!” – pomyślałem. Apokalipsa zombie – pierwsza rzecz, która wpadła mi do głowy. Jasne. Dla was to się może wydać dziwne. Ale trzeba być zawsze przygotowanym. Przetrwają tylko gotowi! Ja wiedziałem co mam zrobić.

Jednak nie wszyscy muszą wiedzieć co robi się w tak ekstremalnych sytuacjach. Dlatego zamiast panikować radzę wam postępować według tych kilku krótkich porad.

Jak przetrwać apokalipsę zombie? – czyli unpr0f0r’s survival tips’n’tricks

1. To może się zdarzyć!
Zawsze należy zdawać sobie sprawę z zagrożenia. Mimo, że mogą wydawać się absurdalne. No cóż. Niegdyś wszyscy się śmiali, jeśli ktoś napomknął, że Hitler zaatakuje Europę. Tak jak surikatka wypatruje orłów i szakali. Tak jak mysz czmycha przed każdym kłębkiem sierści. Tak i ludzkość musi zdać sobie sprawę z jej największego wroga – Zombie. Otwórz oczy! Zagrożenie jest oczywiste!

Dlaczego nie ma obowiązku posiadania apteczki na wypadek ataku Zombie? Od dzisiaj w każdym domu, każdym mieszkaniu, każdej gospodzie, każdym lofcie itd. będziecie mieli zestaw ratunkowy na wypadek ataku zombie

Wyposażenie:
Sekator x1
Siekiera x1
Pistolet o dużym kalibrze x2 (jakiś magnum, albo desert eagle)
Krótkofalówka x1
Mocny akumulator x1
Ładowarka na korbkę x1
Mapy (odpowiednio świata x1 kontynentu x1 regionu x1 miasta x1) + kompas x1

Dodatkowo w garażu trzymamy piłę łańcuchową i dwa małe kanistry paliwa do niej.

Możemy zapomnieć o takich rzeczach, jak komórki czy GPS. Te pierwsze nie podziałają zbyt długo, gdyż plaga szybko zniszczy operatorów. GPS zaś jest uzależniony od dostaw prądu

Nie ma sensu się pakować. Wszystko co nam potrzebne znajdziemy w opustoszałych domach.

2. Wystarczy chwila nieuwagi…
Jeśli masz choć najmniejsze podejrzenie, że nastąpiła apokalipsa zombie, uciekaj! Jeśli mieszkasz na wsi zyskałeś sobie dodatkowych kilka minut. Wsiadasz na osła, spinasz ostrogi i gnasz w góry. Osioł zrozumie. Jeśli mieszkasz w mieście, nie ma czasu nawet na najmniejszą zwłokę! Prawdopodobnie i tak jesteś już martwy, więc nie bój się dramatycznych skoków z trzeciego piętra, lub łażenia po dachach w stylu Spidermana.

3. Bądź antyspołeczny.
Pamiętaj! Unikaj zatłoczonych miejsc. Wybierz jako kierunek ucieczki odludzia, w których możesz jednak znaleźć jedzenie. Nigdy, ale to przenigdy, nie udawaj się do obozów dla „uchodźców”. Skuszony obiecywaną przez armię opieką i pomocą znajdziesz się w potrzasku. W praktyce jesteś już daniem w stołówce dla Zombie.

Tam gdzie ludzi jest dużo, prędzej czy później wybuchnie epidemia. Pomijam już wszechobecną panikę i fakt, że zdesperowani ludzie też mogą pozbawić Cię życia. Ostatecznie jakaś głupia matka, nie potrafiąc porządnie upierdolić głowy pogryzionemu synowi, wprowadzi go, na bank, do obozu. Draka gotowa. Chcesz się znaleźć w takim miejscu?

Żadne obozy, żadne zgromadzenia, ŻADNE NIC. Chcesz przeżyć? Działasz na własną rękę! Ewentualnie twórz małe grupki po dziesięć, dwanaście osób. Więcej, to już tłum, który zostanie pożarty.

4. Nie przejmuj się żywnością, kiedy sam nią jesteś.
Skąd bierzemy jedzenie i wodę? Z opuszczonych budynków. Jednak pod żadnym pozorem nie wchodzimy do miasta. Oczywiście, że jest tam pełno bezpańskich playstation, które zawsze chciałeś mieć. Mnóstwo niepilnowanych płaszczy z Burberry. Od groma jedzenia. Ale wiesz czego tam jest jeszcze pełno? Tak! ZOMBIE!

Naturalne jest, że zombie skupiają się w miastach, bo to największe siedliska ludzi. Plądruj wiejskie domy. Ich właścicieli prawdopodobnie i tak już nie ma, a wsie są w miarę bezpieczne. Zazwyczaj fala przetacza się przez nie i od razu zmierza w kierunku miasta.

5. PORZUĆ WSZELKĄ NADZIEJĘ!
Cudowne szczepionki zdarzają się tylko w filmach. Prawda jest taka, że jeśli tylko pojawi się jeden Zombie możesz być pewien tego. Dupska najbardziej wpływowych ludzi świata grzeją się wygodnie w promach kosmicznych zmierzających do koloni na marsie. Zostałeś sam.

Co nie znaczy, że jesteś skazany.

6. Plan ucieczki
Gdzie uciekamy? Jak już mówiłem. Przede wszystkim omijamy duże skupiska. Na początku możemy uciec w góry. Musimy przeczekać pierwszą falę. To będzie ostateczny chaos. Wkrótce nie tylko zombie będą mordować. Także ludzie zaczną się wyżynać – jeden drugiego. Kiedy słabe jednostki zostaną wyeliminowane, przetrwają tylko najtwardsi. Od tej chwili zaczyna się totalna anarchia.

7. Zostałeś sam
Nie licz na służby porządkowe, czy wojsko. Jeśli jacyś rządzący, koordynujący byli, to do tej pory się zmyli. Resztki wojska, będą się pałętać samopas po okolicach gwałcąc i rabując. Jeśli nie jesteś uroczą kobietą, znajdź coś na wymianę i odkup od nich m16 i ile się da granatów.

8. Komu w drogę, temu w drogę
Jesteś gotowy do drugiego etapu podróży. Jedyny sposób, żeby przetrwać, to znaleźć jakąś niezamieszkałą, gościnną wyspę. Proponuję Pacyfik. Coś z dala od kontynentu. Dlaczego? Głowice jądrowe, których nigdy nie było na orbicie już są wycelowane w nasze dupy.

9. Morze, nasze morze!
Plan jest prosty. Idziesz w stronę morza. Po drodze rozpierdalasz wszystko, co się rusza i nie gada. Wsiadasz na cokolwiek co pływa. Improwizujesz. Continue reading

Jak wybrać router WiFi? – czyli poradnik nie tylko dla laików.

jak wybrać router WiFi?

Witam! Ten poradnik jest poświęcony wyborowi routera do stworzenia sieci bezprzewodowej. Poradnik inspirowany katorgą wielu jednostek (w tym mnie), które próbowały choć raz wybrać właściwy router. Szczególnie dedykowany osobom, które chcą kupić router z wbudowanym modemem DSL


etap 1 – wyraź swoje potrzeby
Ten etap składa się z siedmiu odcinków specjalnych. Na tym etapie musimy odpowiedzieć sobie na kilka podstawowych pytań, które przedstawię w formie tabelki. Pomoże nam to zbudować specyfikację techniczną urządzenia. Poza tym tabelki są cool.

Określamy specyfikację techniczną routera
1. Czy naprawdę potrzebny Ci router? Czy potrzebujsz WiFi? Czasem okaże się to zbędne.
2. Określamy sposób podpięcia routera do internetu. Jeśli łaczysz się przez zwykły kabel LAN, przeskakujesz do punktu 7. Gdy łączysz się poprzez sieć telekomunikacyjną musisz wykonać kilka kolejnych kroków.
3. Określamy, jakim rodzajem kabla łączymy się z siecią. RJ-11, czy może RJ-45?
4. Zastanawiamy się, czy warto kupić router z modemem, czy może lepiej korzystać z dostarczonego modemu.
5. Router ma działać w Aneksie A, czy Aneksie B?
6. Dowiadujemy się jakiego typu technologii DSL używamy.
7. Wybieramy standard WiFi, w jakim ma pracować nasz router.

——————————————————————————



Ad.1
Najpierw odpowiadamy sobie na pytanie – „Czego naprawdę potrzebujemy?”. Czy jest sens kupować router, jeśli mamy używać internetu tylko na jednym komputerze stacjonarnym? Jeśli mamy kilka komputerów i nie potrzebujemy WiFi, bez ceregieli kupujemy switch a ten artykuł dodajemy do Ulubione, żeby ewentualnie do niego wrócić.

Jeśli zależy nam na WiFi, wtedy kupujemy router WiFi.

Od tej pory wszystko zapisujemy na kartce papieru. Teraz piszemy:
router WiFi

——————————————————————————



Ad.2
Kiedy już wiemy, że chcemy router, musimy się zastanowić jaki właściwie. Najpierw myślimy, skąd ma brać internet.

Ja, na przykład, nie mam telefonu stacjonarnego. Internet mam z sieci osiedlowej. Każdy członek (sic!) ma w mieszkaniu końcówkę kabla LAN (8P8C). Dlatego do podziału łącza będę potrzebował zwykłego routera z portem WAN na kabel LAN (8P8C). Kabel ten jest też często nazywany kablem Rj-45 (co podobno nie jest do końca prawidłowe).

Router posiada gniazdo ETHERNET, do którego wpinamy sieć.kabel LAN (8P8C)

Zazwyczaj jeden port w takich standardowych routerach jest podpisany jako ETHERNET. Tam właśnie wpinamy końcówkę z Googlem. Jeśli Twoja sytuacja jest podobna do mojej, przeskakujesz od razu do punktu Ad.7. Jeśli masz internet np. z UPC także przeskakujesz do punktu Ad.7. Notujesz sobie też na kartce:
router WiFi

Jeśli masz internet od firmy telekomunikacyjnej, na przykład od netii, albo tp, wtedy najlepiej wybrać router z modemem.

Przechodzisz dalej, do punktu Ad.3.

——————————————————————————



Ad.3
Identyfikujemy kabel z internetem. Możliwości są dwie. Kabel RJ-45, albo RJ-11.

kabel RJ-11 i RJ-45 porty dla RJ-11 i RJ-45

Wiesz już, jaki masz? OK! Dopisz typ kabla:
Rj-45 /lub/ Rj-11; router WiFi

——————————————————————————



Ad.4
Nawet jeśli masz już modem od dostawcy i tak wybierz opcję routera z modemem! Zamiast oszczędzać kilka złotych, lepiej zainwestować w porządny sprzęt. Oszczędzisz sobie potem podłączania pierdyliarda urządzeń i kombinowania. Lepiej mieć jedno urządzenie, które łączy się z internetem, a także rozdziela sygnał dla innych komputerów. Router z modemem poznasz po dodatkowym wejściu.

router z wbudowanym modemem DSL

Zanotuj Rj-45 /lub/ Rj-11; modem/router WiFi

——————————————————————————



Ad.5
Aneks A i Aneks B. Szukając odpowiedniego routera na pewno natknąłeś się na te stwierdzenia.

O ile wtyczka to kwestia hardware, o tyle aneksy to sprawa software, czyli oprogramowania. Jeśli router ma działać z Aneksem A, musi być „nauczony jak korzystać” z Aneksu A. Jeśli z B, to B. Proste!

Jaka między aneksami różnica? Aneks B działa podobnie jak aneks A, z tym, że jest przewidziany tylko do pracy z liniami cyfrowymi. U nas wciąż prym wiedzie Aneks A (praktycznie cała infrastruktura TP SA, a więc także i Netia, jeśli korzysta z kabli tepsy). Dla pewności jednak zadzwoń do usługodawcy i zapytaj. Pamiętaj, że końcówka kabla nie ma tu nic do rzeczy.

Zanotuj dopisując odpowiedni Aneks: Rj-45 /lub/ Rj-11; modem/router WiFi; Aneks A /lub/ Aneks B

——————————————————————————



Ad.6
ADSL, xDSL, wrrrr. Jeśli zaczniemy wybierać router, z pewnością naszym oczom rzuci się multum stwierdzeń tego typu przy nazwach routerów.

DSL to po naszemu cyfrowa linia abonencka. DSL to nazwa wszystkich technologii szerokopasmowego dostępu do Internetu. Jako, że technologia ta występuje w różnych typach oraz podtypach, dodaje się znaczki, żeby wskazać konkretną wersję. Wszystko (literki, cyferki i znaki) przed i po skrócie DSL określa wariant technologii. Na przykład ADSL, XDSL, HDSL, ADSL2+. Myślę, że łapiesz. Ma to znaczenie przy wyborze.

ADSL to skrót od asynchronicznej cyfrowej linii abonenckiej. Jest to bodaj najpopularniejsza technologia dostępu do internetu w Polsce. Jeśli jednak nie jesteś pewien – zadzwoń, pokatuj gamoni z biura abonenckiego. Zapytaj od razu, czy masz internet ADSL. W przypadku negatywnej odpowiedzi dopiero drąż temat.

ADSL, ADSL2, oraz ADSL2+ to po prostu określenia nowszych standardów tego samego podtypu. W uproszczeniu różnią się one możliwościami jeśli chodzi o prędkość przesyłu danych. Moja rada jest taka – jeśli masz łącze ADSL wybierz modem ADSL 2+. Będzie on wtedy działał w dwóch poprzednich standardach, a także w najnowszym.

Dopisujemy:
xDSL /lub/ ADSL; Rj-45 /lub/ Rj-11; modem/router WiFi; Aneks A /lub/ Aneks B

——————————————————————————



Ad.7
Wybieramy standard WiFi. Tu akurat nie ma nic skomplikowanego. Wybieramy najnowszy. Poprzednie technologie bezprzewodowego przesyłania danych – b i g – zostały jakiś czas temu wzbogacone o technologię n. Główna różnica dla użytkownika, to prędkość przesyłania danych. 802.11n jest najszybsza. Dodatkowo coraz więcej urządzeń posiada karty w tym standardzie. Dlatego dopisujemy:
xDSL /lub/ ADSL; Rj-45 /lub/ Rj-11; modem/router WiFi; 802.11n; Aneks A /lub/ Aneks B

lub, jeśli nie szukasz wersji z modemem, a przeskoczyłeś tu bezpośrednio z punktu Ad.2:
router WiFi; 802.11n

*Jeśli znalazłeś jakiś używany modem w dobrej cenie, w standardzie 802.11g też możesz kupić.

——————————————————————————

Podsumowanie na przykładzie.
Jako, że ja mam telefon z netii na lini TP SA mam Aneks A. Jest to internet ADSL. Mam co prawda od nich modem na usb, ale chcę podzielić sygnał między kilka urządzeń i nie jest mi potrzebne to gówienko. Kabel z lini telefonicznej, to ten „cieńszy” z mniejszą końcówką – Rj-11.

Czyli ja powinienem mieć zapisane:
ADSL2+; Rj-11; modem/router WiFi; 802.11n; Aneks A

——————————————————————————




etap 2 – „Sięgaj, gdzie wzrok nie sięga(…)”

Zasięg jest jednym z głównych kryteriów. Jest też jedną z bardziej kłopotliwych kwestii. Ale po kolei.


Lokejszyn, lokejszyn, lokejszyn
„Silniejsze” routery są zazwyczaj droższe. Dlatego nie warto do małego mieszkania kupować jakiegoś ogromnego potwora! I tak nie wykorzystamy jego możliwości. Przy mieszkaniu do 100m² powinien Ci wystarczyć każdy router WiFi. Przy domu, czy też naprawdę dużym mieszkaniu albo bardzo grubych ścianach, warto pomyśleć nad czymś mocniejszym.


na Fali
Zazwyczaj można na pudełku znaleźć oznaczenia mocy nadajnika ukrytego w routerze. Nie przejmuj się, jeśli nie ogarniasz fizyki. Na netgearach, na przykład, jest rysunek ilustrujący moc (zakreskowany odpowiednio dom). Producenci zazwyczaj podają też maksymalny zasięg routerów. Jjest on podawany dla otwartej przestrzeni. Dlatego imponujące 100 metrów, które obiecuje producent, może okazać się trzydziestoma metrami w mieszkaniu.

Jeśli chcemy wejść w szczegóły techniczne, patrzymy na zysk dołączonej anteny wyrażony w dBi (zazwyczaj dostajemy 2 – 5dBi) oraz moc nadajnika, zazwyczaj w mW.

Pamiętaj jednak, że najmocniejszy nadajnik i największa antena, niekoniecznie będą dawały najlepszą jakość sygnału. W grę wchodzi także typ anteny i miejsce, gdzie router będzie stał. Duże znaczenie przy wyborze tych wszystkich czynników ma otoczenie. Ten sam router u jednej osoby może działać rewelacyjnie, a u innej kiłowato. Jeśli zależy Ci na pokryciu dużej powierzchni sygnałem, poproś o pomoc kogoś kto się zna, albo doszkól się z fal.


Na co mi tyle anten?
Są routery z jedną anteną, a są z trzema. Obecnie dużo routerów używa technologii MIMO. Dzięki zastosowaniu co najmniej dwóch anten nadawczych mogą korzystać ze zjawiska interferencji. Nie musisz wiedzieć co to dokładnie znaczy i jak się odbywa. Ważne, że zasięg dzięki temu wzrasta. Jeśli zobaczysz na pudełku routera napis MIMO, na pewno jest on „długodystansowcem” ;)


Posłowie o zasięgu
Generalnie zagadnienie zasięgu jest bardzo obszerne. Można by o tym kilka książek napisać. Jeśli chcesz zgłębić tajemną wiedzę na temat tworzenia bardzo rozległych sieci bezprzewodowych, skorzystaj z internetu.




etap 3 – Shopping for the people, people for the shopping
Przedostatni etap. Idziemy do sklepu. Żeby kupić? Broń Boże! Niech nam ktoś doradzi, skoro parametry znamy. Nie chcę tutaj podawać konkretnych marek i rozwiązań. Każdy ma swoje indywidualne potrzeby, o których nie sposób się tu rozpisywać, bo przecież przewodnik miał być krótki.

Idziemy do sklepu z zanotowaną kartką taką:
xDSL /lub/ ADSL; Rj-45 /lub/ Rj-11; modem/router WiFi; 802.11n; Aneks A /lub/ Aneks B

lub, jeśli nie szukasz wersji z modemem, taką:
router WiFi; 802.11n

Nie idziemy do gigantycznej sieciówki! W Media Markt, albo Saturnie nikt Ci fachowo nie doradzi. Tamci pracownicy mają czasem po kilka działów na głowie i naprawdę dużo obowiązków. Nie jest powiedziane, że nie traficie na specjalistę od WiFi. Ale nie jest też pewne, że traficie na kogoś, kto ma pojęcie.

Wybierz się do jakiegoś mniejszego sklepu, najlepiej z branży komputerowej. Powiedz panu, że szukasz routera. Pokaż mu kartkę ze specyfikacją, którą sobie zanotowałeś. Nadmień o zasięgu. Posłuchaj, co pan ma do zaoferowania. Zapisz sobie kilka nazw i powiedz, że się musisz zastanowić.




etap 4 – Finalizowanie transakcji…
…nastąpi przez internet. Czemu? Bo zazwyczaj jest taniej. Oczywiście, bywają takie przypadki, że sprzedawca nas urzekł swoją osobowością, albo nie chciało nam się czekać dwa dni na kuriera. Można wtedy kupić w normalnym sklepie. Może też się zdarzyć, że modemu potrzebujemy na już, bo stary się zepsuł, a kurczaki na Farm Ville giną.

Generalnie jednak jestem zwolennikiem zakupów internetowych, dlatego polecam tą formę.




etap 5 – Mimo, że końcowe, to ważne uwagi
Kupując router z wbudowanym modemem zwróć uwagę, żeby oprócz właściwego wejścia modemowego posiadał port ETHERNET. Będziesz mógł wtedy podpiąć internet nie tylko poprzez sieć telefoniczną, ale także z innego źródła, poprzez kabel LAN.

Dlaczego o tym piszę? Telewizje kablowe, takie jak UPC zawsze dają swój modem, który różni się od tych telefonicznych. Ale zamiast dopłacać za specjalny routero modem z wifi, który oferują nam w wyższej cenie, można wziąć z usługą internetu najprostszy modem od nich i podpiąć do niego zwykły router. Internet z modemu od kablówki można podpiąć do routera kablem LAN. Wpinamy go w gniazdo ETHERNET.

Powtórzę. Jeśli kupujemy router z wbudowanym modemem, warto zwrócić uwagę, czy nasz router oprócz portu WAN do którego wpinamy linię telefoniczną, posiada gniazdo ETHERNET, do którego można
wpiąć zwykły kabel LAN. Warto myśleć przyszłościowo.




To już wszystko. Mam nadzieję, że poradnik się przyda. Chciałbym uchronić chociaż część narodu przed trudem wybierania routera i przedzierania się przez gąszcz niepotrzebnych informacji. Wybaczcie uproszczenia językowe. Ot, zabieg stylistyczny, aby tekst był bardziej zrozumiały dla większości.

Ten poradnik jest stricte o sieciach bezprzewodowych i to w najpopularniejszej konfiguracji. Niektóre aspekty, m.in. internet przez gsm, zostały pominięte. Nie chciałem, aby poradnik był zbyt rozwlekły. Dlatego, jeśli chciałbyś przeczytać o wyborze routera do jakiejś innej konfiguracji, daj znać w komentarzach! Może uda mi się stworzyć coś odpowiedniego dla Ciebie.

Bardzo proszę także o poprawki i uwagi.

10 prezentów, które chciałby dostać facet, a nie dostanie.

10 prezentów, które chciałby dostać facet, a nie dostanie.

:::EDIT:::

Korzystając z wykopowego ‚fejmu’ chciałbym pozdrowić rurka kimkolwiek on jest.

Święta prawie za pasem. Wiem, że nie dostanę tego, czego naprawdę bym chciał. Nie dla tego, że byłem niegrzeczny. Po prostu moja oblubienica jest kobietą… Gdyby była facetem, wiedziała by co kupić.
Wiem, że kobiety myślą inaczej. Ale czemu okrutny los nie pozwolił im zrozumieć specyficznych zachcianek męskiego mózgu. My, mężczyźni nie mamy bladego pojęcia czemu lubicie biżuterię, ale wam ją kupujemy. Może Wy, drogie kobiety, zamiast kupować nam kolejną koszulę spróbujecie się trochę bardziej wysilić?
Jeśli jesteś kobietą, to czytaj uważnie, nie krzyw się i nie mów „Ale po co mu coś takiego!?” tylko chłoń wiedzę i biegnij do najbliższego sklepu po coś z tej listy. Jeśli jesteś mężczyzną, podeślij ten artykuł każdej kobiecie jaką znasz. Może wspólnie uratujemy święta.

Oto dziesięć rzeczy, które chciałbym (i pewno większość z was) dostać w te święta.

1. Leatherman

Każdy chłopak jak miał 6 lat chciał scyzoryk. Potem przestajemy być dziećmi. Dorastamy. Stajemy się mężczyznami. Dlatego chcemy dostać multi-tool. Nie ważne, czy będzie miał w sobie 10, 20, czy 37 różnych narzędzi. Ważne, żeby nie był to badziew z odpustu. Niech będzie ze stali nierdzewnej. Jego cęgi do metalu niech przecinają pięciogroszówkę bez najmniejszego problemu (żebyśmy mogli zaprezentować w barze). Pogooglaj trochę. Pokaż, że Ci zależy. Ja pragnę Leathermana, ale może Twój chłop chce czegoś innego. Ostatecznie firma jest nieważna. Liczy się, żebyśmy mogli z gadżetem przetrwać w najdzikszych zakątkach Amazonii. Co z tego, że zazwyczaj siedzimy na kanapie?

Dlaczego warto kupić:

Jest to transakcja wiązana. Kupujecie nam multi-tool, a my w przypływie ekstatycznego szczęścia i ogromnego zastrzyku testosteronu od razu przykręcamy wszystkie śrubki, wbijamy gwoździe i robimy w domu co tylko się da, żeby przetestować nasze cacko.

2. Zdalnie sterowany helikopter.

Nie trzeba być fanem „Top Gun”, żeby to zrozumieć. My tak naprawdę nigdy nie dorastamy. A dzieci mamy tylko po to, żeby móc bezkarnie kupować sobie (ekhm, dzieciom) klocki Lego. Co Ci szkodzi kupić nam taką zabawkę? Każdy facet zawsze marzył i będzie marzyć o zdalnie sterowanych przedmiotach. Nie wiem skąd się to bierze. Oczywiście nie przyznamy się, że to chcemy. Ale jeśli kupisz, to będziemy super szczęśliwi. Ja chcę helikopter. Może Twój facet woli motorówkę? Nie mam pojęcia.

Dlaczego warto kupić:

Macie nas z głowy na długie godziny. Godziny nie będą spędzone w barze.

3.Wiatrówka.

Tego chyba nie trzeba tłumaczyć? Nie zdążyliśmy zbyt bardzo wyewoluować przez ostatnie dziesięć tysięcy lat. Dalej pałamy chęcią mordu. Dalej uwielbiamy broń. Nie wyrośliśmy z zabaw w kowbojów i złodziei. Kup nam wiatrówkę. Nie stać Cię na wiatrówkę? Nie szkodzi! Kup jakąś broń ASG. To tak zwane „pistolety na kulki” plastikowe. Znowu obowiązuje reguła jak przy multi-tool’u. Nie jakiś badziew z odpustu. Pogooglaj trochę. Ja dostałem mp5 (nie powiem jakiej firmy, żeby nie było, że reklamuję) i jestem mega szczęśliwy. Moi kumple też.

Dlaczego warto kupić:

Nasze samcze instynkty mordu spełnimy strzelając do kartki papieru albo puszek. Nie będziemy się wdawali w bezsensowne bójki w barach.

4. Przenośny dysk.

Zawsze mile widziany! Czemu? Bo jest przydatny. Lubimy elektronikę. Nie wiem skąd się to bierze. Po prostu lubimy. Elektronika nas lubi. Dawno minęły czasy, kiedy rzadko kto miał komputer. Teraz każdy ma komputer w domu, w pracy, a do tego jeszcze czasem laptopa. Mimo, że na co dzień rozrzucamy skarpetki i majtki po całym domu, to dane lubimy mieć w jednym miejscu.

Dlaczego warto kupić:

Nie będziesz się już musiała prosić, żebyśmy nagrali zdjęcia z ostatniej wycieczki/imprezy/czegoś, bo chciałabyś je pokazać mamie/koleżankom/komuś. Zgramy je po prostu na dysk, bez którego i tak nie będziemy ruszać się z domu i pokażemy wszystkim zainteresowanym gdziekolwiek by się nie znaleźli.

5. Słuchawki

Masz dwie możliwości. Albo kupisz małe zgrabne, do odtwarzacza, albo ogromne do grania. Tylko nie z odpusty! Pogooglaj. Tobie może wydać się bezsensowne, że słuchawki do srajpoda kosztują 50zł. Możesz tak sobie myśleć. Ale my tak nie myślimy. Może Ci się wydaje, że skoro przy komputerze są już głośniki, to słuchawki nam nie potrzebne? Z naszej perspektywy wygląda to inaczej. Chcemy ogromnych słuchafonów, które zagłuszą każdy dźwięk z zewnątrz, tylko po to, żeby zdobyć kilka fragów.

Dlaczego warto kupić:

Nie będziemy sobie wkładali jakiegoś kiczu z rakotwórczego plastiku z chin do uszu w przypadku małych. W przypadku dużych nie będziesz musiała słuchać jęków dochodzących z ust umierających przeciwników. Kupujesz sobie spokój

6. Myszka

Z tym uważaj. Nie ma być ładna! Nie ma Ci się podobać! Ma być porządna. Internet nie gryzie. Skorzystaj z niego wpisując frazę „myszka dla graczy”. Na pewno znajdziesz coś odpowiedniego. Dla Ciebie dziwne, że to samo urządzenie może kosztować 20zł i 300zł? Są suszarki za 20zł i za 300zł. Chciałabyś taką za 20zł?

Dlaczego warto kupić:

Nie będziemy klęli pod nosem, że coś nie działa, albo, że się zacina. Jeśli dodatkowo Twój chłop pracuje za pomocą komputera, będzie miał więcej siły na otwieranie słoików. Nie będziemy się też wykręcali od prasowania bolącym nadgarstkiem.

7. Żetony do pokera.

Pozwól się nam poczuć jak James Bond w Casino Royal. Każdy facet lubi ryzyko ergo lubi hazard. To forma bezurazowej rywalizacji. Pozwól nam od czasu do czasu zaprosić znajomych i zagrać na prawdziwe pieniądze. Zagraj z nami. Pamiętaj przy tym, żeby ubrać bluzkę z dużym dekoltem, aby rozproszyć przeciwników :)

Dlaczego warto kupić:

Będziesz mogła spędzić czas z kumplami swojego James’a. Jeśli będziesz wyglądać dostatecznie efektownie, wzbogacisz budżet w pieniądze na prezenty dla Ciebie.

8. Zabawki, które kopią prądem.

Wiem, wiem. To dla was czysta głupota. Ale dla faceta nie. Marzę, żeby dostać coś, co będzie kopać mnie i moich kumpli. Nie ważne są zasady rozgrywki i w jaki sposób będzie się to odbywało. Ważne, że będziemy się mogli śmiać z tego, który oberwał i testować nasze stalowe nerwy. Będziemy przy tym pokazywać, jak kolejne dawki elektryczności w ogóle nas nie ruszają, skręcając się przy tym w sobie z bólu.

Dlaczego warto kupić:

W miarę bezpieczna forma rozrywki, która stymuluje nasze zapotrzebowanie na adrenalinę. Innymi słowy, nie będziemy robić głupot.

9. Gadżet na USB.

Przy tym punkcie pewno pomyślisz, że ród męski to jacyś idioci. Być może. Co nie zmienia faktu, że mogłabyś nas uraczyć takim zupełnie nieużytecznym prezentem. Wyrzutnia rakiet na USB. Podgrzewacz do kubka na USB. Tancerka go-go na USB. Ekspres do kawy na USB. Cokolwiek byś nie wybrała będzie super.

Dlaczego warto kupić:

W przypadku wyrzutni, będziemy musieli wstać po wystrzelone pociski. Ruch to zdrowie.

10. Pończochy.

Kup sobie pończochy. Tylko nie po to, żeby leżały w szafie. Nie po to, żebyś je ubrała na pogrzeb babci, albo na ślub jakiejś kuzynki. Kup pończochy, które ubierzesz specjalnie DLA NAS. W ramach umilania nam świąt, a także innych dni.

Dlaczego warto kupić:

Jeśli byłaś na tyle nierozsądna, że nie pokazałaś się nam jeszcze w pończochach ani razu, to nie wiesz co tracisz. Kup, to się przekonasz.

Ot dobrnęliśmy do końca. Droga kobieto. Jeśli to czytasz. Miej proszę na uwadze powyższą listę. Może jednak jeszcze nie jest za późno? Uwierz, facetowi jest naprawdę miło gdy dostaje od Ciebie prezent. Docenia każdy gest. Jednak najbardziej docenia to wszystko z czego się najbardziej cieszy. Facet jest inny niż kobieta, dlatego cieszy się z innych rzeczy. Pojmij to, a staniesz się jego boginią.

Skoro już tu jesteś, kliknij w pajacyka! To nic nie kosztuje, a możesz nakarmić głodne dziecko!
pajacyk.pl